

Meble i przedmioty z litego dębu i jesionu. Robię sam, w 25m² warsztatu pod Warszawą. Bez płyt. Bez forniru. Bez katalogu. Cztery linie, jedna para rąk.

Każda sub-linia to postać z mitologii nordyckiej — nie miejsce. Yggdrasil to oś, wokół której obraca się dom. Fylgja to duch-towarzysz. Sif to ognisko. Ivaldi to kuźnia. Jedna paleta, jedna para rąk, cztery skale i cztery tempa.
Stoły, regały, łóżka, zabudowy. Każda sztuka zaprojektowana dla konkretnego domu i konkretnych rąk. 4–5 realizacji rocznie. Bez wyjątków.
Stoliki kawowe, szafki nocne, taborety, konsolki. Meble, które nie chcą być w centrum uwagi — ale są obok codziennie.
Deski, tace, pojemniki, serwowniki. Często z tego samego drewna, z którego wyszedł duży stół.
Tace na długopisy, podstawki pod słuchawki, organizery na biurko. Synowie Ivaldiego wykuli młot Thora. Twoje biurko zasługuje na tę samą uwagę.
Każda praca z historią. Każda z podpisem. Niektóre z blizną.






Sęk wypadł i zostawił okno. Nie wypełniłem. Drewno wie lepiej.


Rzeźba, która zgadza się być użyteczna.


Podstawka pod pióra. Lewituje nad biurkiem. Pierwszy Ivaldi — zrobiony bo nigdzie takiego nie znalazłem.


Belka nosiła blizny. Sama wskazywała gdzie ciąć.


Gwiazdozbiór na blacie. Trybut dla Metalliki.


Teoretycznie kuchnia. Praktycznie — wisi w salonie jako sztuka. Deska odlana z konkretnego basu klienta.
Zaczynałem bo chciałem tworzyć. Skończyłem optymalizując. Drewno mi przypomniało.
Cena wychodzi z deski, nie z cennika. Tyle drewna, tyle godzin, tyle historii.
To nie są „wartości marki". To decyzje operacyjne, które odrzucają 80% zleceń. Filtr, nie deklaracja.
Sęk wypadł — zostaje. Pęknięcie — podkreślam. Ślady po tartaku — pamięć materiału. Nie wypełniam żywicą, nie zasłaniam szpachlówką. Drewno wie lepiej.
Dąb. Jesion. Orzech. Żadnych płyt, MDF, OSB, HDF, forniru. Pełne deski. Live edge, gdy materiał tego chce. Nic ukrytego.
40–80 godzin na mebel. 6–16 tygodni na Yggdrasil. To nie wada — to argument cenowy. Nie robię na wczoraj. Zawsze.
Jak w tańcu. Projekt na papierze zaczyna się od konkretnej deski — z tego tartaku, z tym sękiem, z tym pęknięciem. Często to materiał mówi mi co chce się stać. Stół „na wymiar" ma wymiary, które wychodzą z konkretnego bloku — nie odwrotnie.
Skąd drewno, kiedy ścięte, jak suszone, czym wykończone, ile godzin pracy, numer serii, podpis. Papier ręcznie stemplowany. Nie PDF.
Pełna historia mebla od leśnego pnia do Twojego salonu. Fakty, które mogę udowodnić — i blizny, za które nie przepraszam.
Programista, który przez lata definiował się kodem. Gdzieś po drodze przestał pytać o piękno. Drewno przypomniało.
Dziś: 25m² garażu pod Warszawą, lite drewno, jedna para rąk, cztery linie. Bez pracowników, bez podwykonawców, bez katalogu. Każdy podpis na dolnej krawędzi — mój.
Napisz krótko: co, dokąd, kiedy. Odpiszę w ciągu doby. Jeśli projekt pasuje — ustalimy wycenę i zaliczkę. Jeśli nie — powiem wprost i polecę kogoś lepszego.