Siedem półek dla kogoś, kto tęsknił za górami. Dąb, live edge, ręcznie zaoblone krawędzie — bez frezu. Trzy moduły, osiem milimetrów kołek, jeden miesiąc.

Amytis tęskniła za górami. Nabuchodonozor zbudował jej wiszące ogrody. Siedem tarasów, każdy z innym widokiem. Tak mówi mit.
Ten regał ma siedem półek. Trzy moduły, które widać konstrukcyjnie. Live edge na bokach — żywa krawędź zostawiona tak, jak wyrosła. Bez frezu. Bez śrub. Wszystko z litych desek dębu, łączone na ślepe kołki.
Każdy regał jest dla kogoś.

Każda krawędź zaoblona szlifierką. Nie frezem. Frez jest szybki i powtarzalny — dlatego nie pasuje. Te krawędzie mają być nie do końca takie same.
Większość konstrukcji to lite deski. Nie klejone z węższych — pełne. Na bokach żywa krawędź — taka, jaka wyszła z tartaku.

Osiem milimetrów. Tyle ma kołek między modułami. Kiedy zaczynałem stolarkę, spasowanie ośmiu kołków było wieczorem walki. Tutaj — osiem sztuk, za pierwszym razem — pasują.
Tyle wystarczy, żeby zobaczyć różnicę.

Kiedyś osiem kołków było wieczorem walki.
Teraz — za pierwszym razem.
Każdy regał ma swoją liczbę. Te zostały policzone.
