
Trzy stoły. Jeden krawiec. Zero kompromisów. Kompletne stanowisko pracy z litego jesionu — stół roboczy, stolik na maszynę do szycia, stolik pod projektor. Wszystko się chowa, wysuwa, działa.
Trójkąty. Trójca. Trzy stoły, które razem tworzą jedno.
Duży stół roboczy. Pod niego chowa się stolik na maszynę do szycia. Obok — stolik pod projektor, żeby rzucać wykroje na blat. Każdy element ma drugie dno. Dosłownie — półki, schowki, szafka 20cm głębokości.
Krawiec siada, rozkłada się i pracuje. Kończy, składa i znowu ma po prostu stół.

Jeśli to czytasz, to znaczy że lubisz drewno bardziej niż przeciętny człowiek.
Regularnie wysyłam nowe projekty. Bez spamu. Tylko trociny.
Z drugiej strony — szafka tambour z pionowych listew. Otwierasz i masz półki. Zamykasz i masz obiekt.
Sęk w stoliku wypadł. Chciałem zostawić dziurę. Klient nie chciał. Zakryłem kołkiem z jesionu, po bokach czarne wypełnienie. Wyszło jak zaćmienie.

Pęknięcia w blacie zszyłem intarsjami motylkowymi — drewniany „szew", który trzyma i opowiada. Krawędzie fazowane ręcznie. Każdy trójkąt w kratownicy wycięty wyrzynarką i wykończony frezem.
Kołki drewniane zamiast śrub. Tam, gdzie się dało.

Zniszczona tarcza do piły. Niezliczone brzeszczoty. Jeden frez 4mm — połamany. Tysiąc litrów wiórów wyniesionych z garażu o powierzchni 25m².
Cztery miesiące pracy po godzinach. Jak klient, który szyje po pracy — tak ja buduję po pracy. Side-hustle spotyka side-hustle.
Pierwszy taki custom. Nie ostatni.

Buduję meble po godzinach. Piszę o tym jeszcze później.
Newsletter dla ludzi, którzy wolą słoje od scrollowania.